Za darmo dla projektów komercyjnych

W Sieci można znaleźć bardzo dużo darmowych materiałów dla webmasterów, webdesignerów, webdeveloperów i tym podobnych osób – wystarczy znać choć trochę język angielski i wpisać w google.com „free templates” lub „free icons” lub „free whatever”. Jednak w przypadków większości tak znalezionych freebiesów jest jedno duże ale: można używać do woli, ale tylko na potrzeby własne/niekomercyjne. Licencja w takich przypadkach nie pozwala na użycie takiego elementu, pobranego za darmo, na stronie projektowanej i sprzedawanej Klientowi, lub chociażby takiej, która zarabia (w ten czy inny sposób). Ograniczenia są też często innego rodzaju – możesz użyć gdzie chcesz, ale musisz umieścić info o autorze lub link do jego strony.

Na szczęście są też (rzadkie, ale są) przypadki miejsc w Sieci, które pozwalają na pobranie materiałów wyzbytych powyższych ograniczeń. Postaram się od dziś publikować takie linki na blogu. Szukaj ich pod tagiem darmowe_dla_komercyjnych (wiem że głupia nazwa tagu, jak wymyślę inną, bardziej chwytliwą i krótszą – podmienię. :)

Zatem – jako się rzekło – dziś pierwsze dwa linki tegoż typu:

andreasviklund.com/templates/ – kilkanaście szablonów stron (niższego lotu, ale znajdzie się kilka perełek), z którymi możesz robić dokładnie to co chcesz – także używać w projektach komercyjnych. Autor – Andreas Viklund  – prosi o pozostawienie linka zwrotnego (do czego i ja namawiam), ale to prośba, a nie żądanie ani oblig. Wiele osób jednak takiego linka zostawia, o czym świadczy PageRank w/w strony (8). Świadczy to o tym, że warto dać coś społeczności totalnie za darmo.

voooz.com/2010/03/03/free-design-style-templates-for-commercial-use/ – znalazłem jeszcze jeden szablon za free bez ograniczeń. Nie wygląda może rewelacyjnie, ale moje sokole oko widzi, że po lekkim liftingu może to być świetny layout.

CSS3 w Internet Explorer 6

Ostatnio bardzo dużo pisze się w Sieci o nowych standardach HTML5 i CSS3. Osobiście cieszę się, że te technologie się rozwijają, ale co do ich szybkiego upowszechnienia – jestem sceptykiem. Dużo kodu jeszcze upłynie, zanim programiści definitywnie przerzucą się na te na-wpół-nowe techniki.
Jednak z drugiej strony CSS3 jest coraz częściej używany i zaczyna się zdarzać, że odwiedzam strony, które z CSS3 korzystają „po całości”, tak jakby nie istniały wcześniejsze wersje języków webowych. W zawiązku z tym jakiś czas temu zastanawiałem się, czy byłoby możliwe napisanie systemu, który jakimś sposobem poprawnie wyświetla definicje CSS3 na przeglądarkach ich nie obsługujących (mam tu na myśli głównie IE6-7). Zrobiłem mały research i okazało się (a jakże), że rozwiązanie tego typu już istnieje – co prawda pozwala na implementację jedynie części dobrodziejstw CSS3 na IE6, ale dobre i to.

Mowa o CSS3 Pie – aplikacji, która za pomocą odpowiedniego pliku .htc pokazuje Explorerowi, jak wyświetlać nowe style. Mowa o zaokrągleniach rogów boxów, obsłudze cienia i gradientów  w tle – czyli o najważniejszych funkcjach. Moim zdaniem – ewenement i rzecz bardzo w dzisiejszych czasach przydatna. Dlatego ląduje na tym blogu.

Jak stworzyć PDF ze strony WWW?

Można zrobić zdjęcie strony, edytować je w jakimś programie graficznym i zapisać jako PDF… ale to będzie po prostu obrazek zapisany w dokumencie PDF, podczas gdy  sieciowa aplikacja pdfmyurl.com po prostu konwertuje stronę WWW do pliku PDF.

Wygenerowany plik PDF nie jest idealny – gdzieniegdzie „odstają” gradienty i nie „chwyta” wstawek flashowych… ale za to wszystkie teksty są zaznaczalne i edytowalne. Ta webaplikacja na pewno zasługuje na wzmiankę, toteż to robię. ;)

Kolorowe kombinacje

Nie lejąc wody: colorcombos.com to jeden z serwisów zajmujących się schematami kolorystycznymi stron www i publikacji. Posiada bazę schematów, tester kolorów i kikla innych opcji, ale dla mnie najważniejszą jest możliwość „ściągnięcia” schematu kolorystycznego dowolnej strony poprzez podanie jej adresu URL. Nie wiem, jak to działa, ale działa i jest fajne i przydatne. :)

Kolejne nietypowe wykorzystanie CSS

Uwielbiam takie zabawy, kojarzy mi się to z kombinowaniem amigowym (typu „jak to podłączyć żeby działało„), scenowym (przerabianie rutynki milion razy, żeby wycisnąć więcej klatek), albo haxorowym/phreakingowym („ej! przecież do tego możemy użyć jeszcze mocy obliczeniowej procesora stacji dyskietek i drukarki!„).

Ale do rzeczy: Pod tym linkiem jest strona prezentująca zwykły tekst… ale zaraz, zaraz. Czy zwykły? A jeśli go zaznaczymy? :) Takie porno dla ubogich ;)